
Kiedy wyjeżdżałam za granicę , sądziłam, że zostanę tam na zawsze. Jednak tęsknota za krajem i rodziną zmieniła moje plany. Przez 10 lat udało mi się zarobic tyle aby na spokojnie szukać pracy w Polsce i zacząć realizować marzenie o zupełnie własnym domu. Koniec wszystkiego zdecydowałam, ze będzie to mieszkanie. Na poddaszu. Takie znalazłam. Kiedy pierwszy raz tam weszłam niewiele widziałam przez firanki pajęczyn i grube centymetry kurzu. Potraktowałam to jak wyzwanie- nie chciałam aby piękne wysokie poddasze które mogło się stać centrum widokowym na okolicę tylko dla mnie popadło w ruinę. Kupiłam. Najpierw musiałam wyprowadzić kilkunogich lokatorów na zewnątrz. Pomyślałam ,ze akurat w ten sposób nie będę powiększać rodziny. Potem sprzątanie , którego końca nie było widać. Okazało się że pod tonami kurzu dostałam w spadku piękne meble- a już miałam zapraszać tubylców zbieraczy na łowy. Chciałam stworzyć jasną , doświetloną przestrzeń, otwartą na wszystkie pomieszczenia. Założyłam okna połaciowe. Po miesiącach remontów zamieszkałam w swej wieży widokowej skąd widzę pola i lasy w odległości kilkunastu kilometrów. Mój raj na ziemi.
Hanna Witkowska
